Tagi

, , ,

Zawarta w tytule parafraza cytatu Henryka IV Burbona odnosi się do mających miejsce na przełomie ostatnich trzech tygodni wydarzeń we Francji, w wyniku których życie straciło 17 niewinnych ludzi, a 25 zostało rannych.

20 grudnia islamista wdarł się na komisariat policji w Joue-les-Tours na zachodzie kraju, i z okrzykiem „Allah Akbar” (Allah jest wielki) na ustach zaatakował nożem funkcjonariuszy. Napastnik zanim został zastrzelony, zdążył ranić trzech policjantów.

Następnego dnia w Dijon we wschodniej Francji ofiarą ataku napastnika padli cywile. Niezrównoważony psychicznie mężczyzna wjechał samochodem w tłum przechodniów, raniąc jedenastu z nich, z czego dwóch ciężko. Szaleniec, tak jak fanatyk z Joue-les-Tours, w momencie dokonywania czynu głosił wielkość Allaha.

Najtragiczniejsze w skutkach zdarzenie miało miejsce już po Nowym Roku. 7 stycznia do paryskiej redakcji satyrycznego magazynu Charlie Hebdo wdarło się dwóch  terrorystów. Zabili 9 dziennikarzy, w tym redaktora naczelnego Stephane’a Charbonniera (Charb), dwóch policjantów oraz ochroniarza. Jedenaście osób zostało rannych, w tym cztery ciężko.

W przeciwieństwie do większości czasopism umieszczających publikacje godzące w uczucia religijne, Charlie Hebdo nie ograniczało się tylko do atakowania chrześcijaństwa. Na łamach gazety nie brakowało prześmiewczych materiałów na temat judaizmu oraz islamu.

Właśnie za sprawą krytyki tej ostatniej religii, stała się celem ataków. W 2011r., gdy w tunezyjskich wyborach parlamentarnych zwyciężyli islamiści, tygodnik zmienił nazwę na „Charia Hebdo” („charia” to po francusku szariat),  a „redaktorem naczelnym” został Mahomet. W odpowiedzi doszło do podpalenia redakcji, co skutkowało przydzieleniem jej ochrony.

Sprawcami ataku z 7 stycznia 2015r. byli objęci zakazem wjazdu na terytorium USA 34-letni Said Kouachi i 32-letni Cherif Kouachi -muzułmanie posiadający francuskie obywatelstwo, synowie algierskich emigrantów. Cherif został w 2005r. zatrzymany, gdy próbował wejść na pokład samolotu lecącego do Syrii – celem podróży miał być udział w walce z amerykańskimi wojskami w Iraku. W 2008r. skazano go na trzy lata więzienia w zawieszeniu za pomoc w przerzucaniu bojowników islamskich walczących w Iraku. Said w 2011r. udał się do Jemenu, gdzie przebywał w obozie szkoleniowym Al-Kaidy.

Dzień po zabójstwie dziennikarzy, policjantów i ochroniarza, współpracujący z braćmi Kouachi Amedy Coulibaly –  członek Państwa Islamskiego, otworzył ogień do policjantów na południowych przedmieściach Paryża. Zginęła policjantka, jej partner został ranny. Obrażenia odniósł również postrzelony w twarz mężczyzna sprzątający ulicę.

Ostatni akt  tragedii miał miejsce w piątek, 9 stycznia. Uciekający przed policją sprawcy masakry w redakcji Charlie Hebdo zabarykadowali się w drukarni w Dammartin-en-Goële. W tym samym czasie na terenie zakładu przebywał jeden z pracowników, który ukrył się przed terrorystami. Zabarykadował się również Coulibaly – wziął zakładników w sklepie koszernym na wschodnich peryferiach Paryża. Antyterroryści przypuścili skoordynowane szturmy na oba obiekty. W wyniku przeprowadzonych akcji zginęli wszyscy trzej islamiści, w sklepie koszernym znaleziono ciała czterech zakładników zabitych przez dżihadystę z Państwa Islamskiego.

Wydarzenia minionych tygodni dowodzą, że prowadzona od dziesięcioleci nie tylko we Francji, ale również innych krajach Europy Zachodniej polityka wielokulturowości zawiodła. Europejczycy chcący zwalczyć niż demograficzny, a tym samym deficyt siły roboczej, zezwalali przybyszom z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej osiedlać się na Starym Kontynencie. Emigranci, którzy początkowo mieli status tymczasowych pracowników, nie dość, że pozostali w miejscu przeznaczenia na stałe, to jeszcze zaczęli ściągać swoje rodziny. Władze państw europejskich, żyjąc w poczuciu winy za kolonializm, nie postawiły asymilacji z resztą społeczeństwa jako warunku pozostania w danym kraju.

Teraz możemy obserwować skutki tej polityki. We Francji mieszka 5 milionów wyznawców islamu, co stanowi 7,5% społeczeństwa, w samej Marsylii ten odsetek wynosi 25%. Mieszkańców muzułmańskich gett, które można znaleźć w każdym większym mieście ojczyzny Voltaire’a, wprost trzeba nazwać piątą kolumną. Nienawidzą wartości głoszonych przez demokratyczne państwo prawa, ale nie przeszkadza im to korzystać z dobrodziejstw francuskiej opieki społecznej.

Z raportu Daily Telegraph wynika, że w 2050r. wyznawcy Allaha będą stanowić 20% społeczeństwa Europy. Obecnie jest to 5%. Jeśli te prognozy się potwierdzą, a przywódcy nie zrewidują polityki względem przybyszów z Basenu Morza Śródziemnego, czarna flaga Państwa Islamskiego powieje nad europejską ziemią, zroszoną krwią nie tylko chrześcijan, ale również liberalnych pożytecznych idiotów stawiających znak równości między islamem a pokojem.

Autor: Piotr Ziembiński

Reklamy