Kolejna gafa Petru

Lider .Nowoczesnej, Ryszard Petru, odkąd został posłem nie traci na popularności. Media reżimowe kochają Pana Przewodniczącego i nie schodzi on z ekranów naszych telewizorów. Ostatnio jednak pompowany przez wspomniane media polityk ma gorszy okres. Coraz częściej popełnia bowiem mniejsze lub większe gafy.

Tym razem Petru zaliczył wpadkę, nie znając szczegółów projektu, dotyczącego funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. I nie mowa tu o projekcie obcej frakcji, a o projekcie .Nowoczesnej. Petru nie był w stanie przypomnieć sobie, jaką większością – według tegoż projektu – mieliby być wybierani sędziowie TK.

Ja wierzę jednak, że Pan Przewodniczący przestanie popełniać gafy. Naprawdę. Kiedy? Być może już w najbliższe Święto Sześciu Króli. Ewentualnie po wizycie u Dejwida Kameruna. Jeśli nie wtedy, pozostaje nam czekać do momentu gdy odrodzi się Cesarstwo Rzymskie, by później upaść w szczycie swojej chwały. W każdym razie, za Pana Przewodniczącego kciuki trzymać należy, bo to przecież Lider Opozycji!

Reklamy

Wzrośnie akcyza na alkohol [komentarz]

Wygląda na to, że wielu z nas – miłośników piwa – poniesie ogromne koszty. Ma wzrosnąć akcyza na alkohole niskoprocentowe, co oznacza podniesienie cen, które obecnie są, moim zdaniem, odpowiednie.
5 zł za piwo mogę zapłacić, ale w barze. Będąc w temacie barów, restauracji, knajp, klubów czy innych karcz – „przecież możesz wziąć inny napój”. Mała szklanka soku to bardzo duży wydatek. Kawa? Nie można pić za wiele, bo to niezdrowe. Herbata? Tania nie jest, a szybko się kończy.
Polacy kupują piwo bardzo często. Mecze sportowe smakują lepiej, kiedy mamy browara pod ręką, spotkania towarzyskie bez piwa tracą na klimacie. W lecie chłodne piwko to ambrozja.
PiS mówi o swoich pomysłach i dokonaniach – pozwolę posłużyć się hashtagiem – „#dobrazmiana„. Czy dobrą zmianą jest łupienie Obywateli? Czy dobrą zmianą jest odmówienie im małej przyjemności jaką jest piwko?
Aleksander Sarota

Gaszenie pożaru benzyną. Bilans Wojny z Terroryzmem

Tagi

, , , , , , ,

Terroryści należący do samozwańczego Państwa Islamskiego (ISIL), od września 2014r. opanowali 1/3 terytorium Syrii oraz północny Irak. Od czerwca 2014 zabili zabili 9 tysięcy ludzi, w tym trzech amerykańskich, dwóch japońskich i dwóch brytyjskich zakładników . W Libii panuje chaos, za który odpowiedzialne są zorganizowane milicje. Kraj posiada dwa rządy, w skład jednego z nich wchodzą islamscy fundamentaliści . W Afganistanie, mimo wycofania się po trzynastu latach  obecności podlegających NATO Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) nie ustaje przemoc.  Wyżej wymienione niepokojące zdarzenia zachęcają do refleksji nad skutecznością zapoczątkowanej po atakach na World Trade Center i Pentagon Wojny z Terroryzmem. Należy się również zastanowić, czy obalenie  brutalnych, łamiących zasady demokratycznego państwa prawa, lecz zapewniających stabilność dyktatorów jak Muammar Kaddafi, czy Saddam Husajn to faktycznie powód do radości, którą mogliśmy zaobserwować wśród wielu polityków i komentatorów na wieść o pozbawieniu  władzy ww. satrapów?

Afganistan

Tutaj wszystko się zaczęło, i niestety prawdopodobnie się nie zakończy. Po atakach na World Trade Center 11 września 2001r., Afganistan stanowił pierwszy front walki ze światowym terroryzmem. Opinia publiczna nie miała powodu, by wątpić w szczerość intencji ówczesnego prezydenta George’a W. Busha, który chciał zaatakować ów górzysty kraj. Nawet gdyby jego władze nie zostały oskarżone o ukrywanie odpowiedzialnego za zamach na Twin Towers Osamy bin Ladena – przywódcy mało znanej wówczas islamskiej organizacji terrorystycznej Al-Kaida, interwencja międzynarodowa byłaby wskazana.

Po wycofaniu się Armii Czerwonej w 1989r., kraj pogrążył się w wojnie domowej pomiędzy Sojuszem Północnym, składającym się z różnych ugrupowań afgańskich,  a Talibamifundamentalistami islamskimi skupionymi wokół muły Omara. We wrześniu 1996r. islamiści zdobyli Kabul, a do października 2001r. kontrolowali 90% terytorium kraju. Wbrew opinii wielu udzielających się w Internecie i innych mediach osób nie znających historii Afganistanu (jeśli nie stwierdzić bez ogródek- ignorantów) Talibowie nie zasługują na nazywanie ich „patriotami walczącymi z amerykańskimi najeźdźcami”, ani tym bardziej na porównanie ich do Armii Krajowej.

Uczniowie Omara prowadzili działalność na terenie Afganistanu za pieniądze i w interesie władz pakistańskich, o czym świadczy raport, do którego dotarli w 2012r. dziennikarze BBC. Wspierani przez rząd w Islamabadzie radykałowie na opanowanych przez siebie terytoriach wprowadzali surowe prawo szariatu, które zabraniało kobietom edukacji, zmuszając je jednocześnie do noszenia burek zasłaniających całe ciało. Również mężczyźni zostali poddani religijnym restrykcjom. Nakazano im noszenie brody, która musiała  mieć taką samą długość, jak ta noszona przez proroka Mahometa. Ponadto wszyscy obywatele mieli zakaz oglądania telewizji, korzystania z internetu, a nawet prognozowania pogody, którą Talibowie uznawali za czarną magię.

Innymi słowy: Talibowie cofnęli Afganistan do czasów średniowiecza, zarówno technologicznie, jak i mentalnie. Ataki z 11 września 2001r. – tragiczne w skutkach dla Nowego Jorku, i Stanów Zjednoczonych mogły paradoksalnie okazać się w zbawienne dla Afganistanu. 2 dni wcześniej 9 września w zamachu zginął przywódca Sojuszu Północnego – Ahmad Szah Masud. W październiku 2001r. Amerykanie wspólnie  sojusznikami z NATO dokonali inwazji na Afganistan, obalając reżim Talibów.

Nie można jednak stwierdzić, że Afganistan został wyzwolony, ponieważ kraje zachodnie nie zlikwidowały zagrożenia ze strony islamskich ekstremistów. Przeszli oni do walki partyzanckiej, w której odnosili sukcesy, nie tylko militarne, ale również propagandowe, zyskując tym samym poparcie części ludności afgańskiej, pragnącej pokoju, nawet za cenę powrotu do władzy ekstremistów. Uczniowie mułły Omara brali nawet udział w negocjacjach przy tworzeniu nowego afgańskiego rządu .Najsilniejszy sojusz wojskowy świata nie potrafił sobie z nimi poradzić ze słabszymi pod względem technologicznym i militarnym Talibami.

Przyczyn takiego stanu rzeczy należy upatrywać w ww. Pakistanie, którego władze wspierały islamski ruch (wówczas mudżahedinów) już od czasów radzieckiej inwazji w 1979r, i niewykluczone, że robią to nadal, o czym może świadczyć fakt, iż Osama bin Laden został namierzony w twierdzy znajdującej się właśnie na terenie Pakistanu, a oficjele z Islamabadu potępili akcje, w której poniósł śmierć przywódca Al-Kaidy.

Uwagę należy zwrócić również na Arabię Saudyjską. Największa Monarchia Półwyspu Arabskiego zaproponowała azyl mulle Omarowi.

Zarówno Arabia, jak i Pakistan są sojusznikami Stanów Zjednoczonych w regionie, co nie przeszkadzało im uznawać w latach 1996-2001 rządu Talibów. Ze względu na ww. sytuację geopolityczną i sojusze  niewykluczone, iż Talibowie  w najbliższym czasie jeśli nie w pełni, to częściowo zdobędą władzę, i zawrą sojusz z siłami wspieranymi przez Amerykanów, którzy niedawno szczycili się obaleniem fundamentalistów.

Najsmutniejszy jest fakt, iż sami Afgańczycy mają najmniej  do powiedzenia w kwestii przyszłości swojego kraju – jedynymi liczącymi się siłami w walce o władze są pakistańscy agenci, oraz proamerykańscy politycy.

Irak

Po Afganistanie kolejnym celem amerykańskiej interwencji w ramach tzw. Wojny z Terroryzmem okazał się Irak rządzony przez Saddama Husajna, który w 1979r., jak na ironię, zdobył władzę w wyniku przewrotu finansowanego przez CIA .

Od lat dziewięćdziesiątych stał się jednak zadeklarowanym wrogiem krajów Zachodu. Nie zmienia to faktu, że o ile w przypadku Afganistan istniały przesłanki do przeprowadzenia inwazji – obecność na terytorium tegoż kraju Osamy bin Ladena, to atak na kraj nad Eufratem należy określić bezprawną agresją.

Pretekstem do interwencji miało być prace nad bronią nuklearną i posiadanie broni jądrowej przez irackim reżim, chęć zaprowadzenia demokracji, oraz obalenie dyktatora, który miał współpracować z Al Kaidą.

Na pierwszy rzut oka argumenty wydają się uzasadnione merytorycznie, jednak po głębszym zaznajomieniu się politycznych realiów tego bliskowschodniego kraju pojawia się kilka wątpliwości.

Po pierwsze, Husajn wielokrotnie zapraszał do swojej ojczyzny międzynarodowych inspektorów. Nie wykryli oni  śladów broni nuklearnej  na terytorium Iraku. Przywódca tego kraju zachowywał się odwrotnie niż Kim Dzonk Il – dyktator Korei Północnej, która wspólnie z Irakiem i Iranem została zaliczona do tzw. „osi zła”. Kim nie krył faktu posiadania śmiercionośnych pocisków, i wręcz groził Stanom Zjednoczonym militarnym odwetem w przypadku dokonania na jego kraj agresji – pomimo tych deklaracji Amerykanie nigdy nie planowali inwazji na to dalekowschodnie państwo.

Kolejna kwestia to demokracja i łamanie praw człowieka. Zakrawa to na hipokryzję, biorąc pod uwagę zażyłe relacje George’a W. Busha z władzami wymienionej w części poświęconej Afganistanowi Arabii Saudyjskiej,  którą można bez przesady nazwać prywatnym folwarkiem dynastii Saudów. Pod względem ustroju jest monarchią absolutną nie posiadającą konstytucji. Ponadto  działanie partii politycznych jest zakazane. Kobiety muszą chodzić w burkach, nie mogą prowadzić samochodu, a poruszać się mogą jedynie w towarzystwie męskiego „opiekuna” – męża lub brata. Co więcej, Saudowie  dyskryminują przedstawicieli innych religii – posiadanie Biblii bądź krzyża jest zakazane. Przypadek z 2010 kiedy religijna policja zatrzymała grupę chrześcijan świętujących Boże Narodzenie, świadczy o głębokim zacofaniu władz Saudyjskich, które pomimo imponującemu rozwojowi gospodarczemu, osiągniętemu dzięki sprzedaży ropy naftowej, pod względem mentalnym, podobnie jak wrodzy Amerykanom Talibowie, żyją w głębokim średniowieczu.

Kolejny przypadek to powiązanie Husajna z Al Kaidą. Przywódca Iraku był socjalistą, czyli w oczach fundamentalistów islamskich, z Osamą bin Ladenem na czele niewiernym, którego należy zwalczać. Poza tym Saddam, chociaż uważał się za praktykującego muzułmanina, nie zasługiwał na miano islamisty, w przeciwieństwie do wymienionej już Arabii Saudyjskiej. W Iraku za rządów partii Baas obowiązywał rozdział państwa od religii.

Panowała stabilizacja, ale należy uczciwie przyznać, że ceną za spokój obywatele płacili zakrojoną na szeroką skalę inwigilacją, i ograniczeniem swobód obywatelskich.Ponadto brakowało  pełnego poszanowania  praw wszystkich grup religijnych i społecznych. O ile np. chrześcijanie mogli cieszyć się swobodą wyznawania religii, to Bush nie bez racji wypomniał wyznającemu sunnizm Saddamowi Husajnowi prześladowania szyitów i Kurdów. Jako przykład wskazywał masakrę ludności szyickiej w wiosce Dudżail w 1982, kiedy to w odwecie za nieudany zamach na swoje życie Husajn kazał zamordować 148 szyitów, oraz dokonanie ataku bronią chemiczną na ludność kurdyjską w w Halabdży w 1988r., co skutkowało śmiercią 5 tysięcy ludzi.

Trzeba jednak zauważyć, że oba ataki miały miejsce w czasie, kiedy  Amerykanie uznawali Husajna za sojusznika w walce z rządzonym przez islamistów Iranem. Sami Persowie nawet zgłaszali do ONZ wniosek, by podjąć kroki przeciw Saddamowi, który przeprowadził atak chemiczny na Teheran, jednak prośba pozostała bez odpowiedzi.

Szczęśliwa passa Saddama Husajna skończyła się w 1990r. Wtedy zaatakował Kuwejt, a rok później koalicja pastw pod dowództwem Stanów Zjednoczonych – niedawnego sojusznika, wyparła iracką armię z terenu anektowanego rok wcześniej państwa. Należy potępić Husajna za agresję na sąsiada, jednak okoliczności, w których  Amerykanie zdecydowali się dokonać inwazji na kraj położony między Eufratem a Tygrysem również zasługują na potępienie. Jako pretekst do ataku miało posłużyć dziewczyny podającej się za kuwejcką pielęgniarkę. Dziewczyna płynnie mówiąca po angielsku, łamiącym się głosem zeznawała, jak iraccy żołnierze napadali na kuwejckie szpitale, wyjmowali dzieci z inkubatora. Całą historia okazałą się mistyfikacją, a dziewczyna córką kuwejckiego ambasadora w USA.

Przez długi czas wydawało się, że podobna sytuacja miała miejsce podczas Drugiej Wojny w Zatoce Perskiej. Przez cały okres amerykańskiej okupacji Iraku, tj. w latach 2003-2011r. Amerykanie nie byli w stanie znaleźć broni masowego rażenia, która była jednym z pretekstów do ataku na ten kraj – przynajmniej do czasu. Jak już ją znaleziono, okazało się, że jest to broń chemiczna powstała w latach 80-tych, o której istnieniu cały świat wiedział, co więcej powstała w przy współpracy z krajami Zachodu. Do tej pory nie udało się znaleźć jednak broni nuklearnej, którą Husajn miał produkować.

Bilans „demokratyzacji” Iraku:  Destabilizacja kraju, osłabienie struktur rządowych, prześladowania przyczyniające się do exodusu chrześcijan –  ich  liczba spadła z 3 milionów do 30 tysięcy.  Zamachy terrorystyczne, w których zarówno sprawcami, jak i ofiarami są prowadzący między sobą wojnę wyznaniową szyici i sunnici, wzrost wpływów fanatyków islamskich, z powstaniem Państwa Islamskiego (ISIS).  Przedstawiciele tej organizacji dokonują aktów przemocy na niemuzułmańskiej ludności i wyznawcach Allaha uznanych przez ISIS za heretyków. Egzekucje, handel ludźmi, porwania zakończone śmiercią zakładników, to codzienność na terenach podbitych przez fundamentalistyczną organizację, uznawaną za groźniejszą od Al -Kaidy.

Libia

Rządzącego Libią od 1969r. Muammara Kaddafiego kraje zachodnie oskarżały nie tylko o wspieranie grup terrorystycznych ale również o dokonywanie zamachów, m.in na samolot linii Pan – Am.

21 grudnia 1988r. w trakcie lotu z Londynu do Nowego Jorku, gdy maszyna znajdowała się nad szkockim miasteczkiem Lockerbie, eksplodowała bomba podłożona przez agentów libijskiego wywiadu. Zginęło wtedy 270 pasażerów i 11 osób na ziemi.

Po ogłoszeniu w 2001r. tzw. Wojny z Terroryzmem, przywódca Libii, prawdopodobnie w obawie przed podzieleniem losu Saddama Husajna, zdecydował się zrewidować dotychczasową politykę, wydał zamachowców odpowiedzialnych za tragedię samolotu Pan-Am  brytyjskiemu wymiarowi sprawiedliwości, i wypłacił odszkodowania rodzinom ofiar. Ta postawa przyniosła wymierne skutki dla Libii oraz jej przywódcy.

Zostały zniesione sankcje gospodarcze, Kaddafi zaczął gościć na światowych salonach, w 2005r. jednym z jego gości był m.in ówczesny premier Polski – Marek Belka,  który zaprosił Libijczyka do kraju nad Wisłą.  Do grona strategicznych partnerów Kaddafiego należeli m.in Barack Obama, Nicolas Sarkozy i Silvio Berlusconi. Ten ostatni podczas trakcie szczytu w Syrcie w 2010r. nawet pocałował dłoń libijskiego przywódcy.

Pod koniec tegoż roku w Tunezji policjanci skonfiskowali stragan targowemu sprzedawcy Mohamedowi Bouazizi. Ten w akcie desperacji dokonał samospalenia. Ów czyn był oczywiście tragedią dla rodziny Bouaziziego, ale porównaniu ze światową polityką drobnym incydentem – do czasu.

Ogień, który strawił ciało tunezyjskiego handlarza okazał się iskrą, która podpaliła świat arabski, w wielu miejscach ów płomień pali się do dziś, i nie zanosi się na jego ugaszenie.

„Arabska Wiosna” – takim terminem określa się  protesty mające miejsce  w południowych i wschodnich rejonach basenu Morza Śródziemnego oraz Zatoki Perskiej. Stanowią temat na osobny artykuł. Niepokoje które na przełomie grudnia 2010r. i stycznia 2011 przyczyniły się do obalenia przywódców sąsiadujących z Libią Tunezji i Egiptu, początkowo nie docierały nad Trypolis.

Wydawało się to zrozumiałe – zarówno Egipcjanie, jak i Tunezyjczycy skarżyli się na wysokie bezrobocie i brak perspektyw – owe problemy zdawały się nie dotyczyć Libii.  Ojczyzna Kaddafiego nie dość, że nie narzekała na bezrobocie, to na dodatek oferowała miejsca pracy dla obcokrajowców. Jednak 20 lutego rewolucja dotarła także do drzwi Dżamahiriji – jak nazywano Libię pod rządami Muammara Kaddafiego.

Rebelianci początkowo odnosili znaczące sukcesy o znaczeniu strategocznym – zdobyli 1/3 terytorium w tym drugie co do wielkości miasto Bengazi, a nawet byli blisko zajęcia Trypolisu. Kaddafi jednak szybko przeszedł do kontrofensywy.

Kiedy jego wojska zbliżyły się do Bengazi, Rada Bezpieczeństwa ustanowiła strefę zakazu lotów nad Libią. Rezolucja pierwotnie służąca  obronie ludności cywilnej przed atakami wojsk Kaddafiego, szybko stała się pretekstem do inwazji mającej na celu obalenie przywódcy Libii.

Siły NATO dokonywały nalotów m.in na nieobjęty wówczas, tj, w maju 2011r. walkami Trypolis. W wyniku ataków z powietrza zginęło od 40 do 70 ludzi – biorąc pod uwagę fakt, iż nalotów dokonywano na również na miejsca, w których nie prowadzono operacji wojskowych, m.in w kwietniu 2011r. w Trypolisie, co skutkowało śmiercią trojga wnuków, oraz jednego z synów  Muammara Kaddafiego.

Interwencję wojskową NATO można bez przesady uznać za zbrodnię w czasie wojny powietrznej, polegającej na bombardowaniu obiektów pozbawionych znaczenia strategicznego. W tym miejscu należy przypomnieć, że za sądzony z tegoż paragrafu Hermann Göring – dowódca Luftwaffe, sądzony przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze został skazany na śmierć, natomiast osoby odpowiedzialne za zbrodnie popełnione w Libii nie poniosły odpowiedzialności ani moralnej, ani politycznej , ani tym bardziej karnej. Co więcej media głównego nurtu nie dość, że nie potępiały tego czynu, to na dodatek cynicznie twierdziły, że naloty mają na celu obronę cywilów przed atakami Kaddafiego.

Bilans „wyzwolenia” Libii – chaos, powstanie dwóch ośrodków władzy centralnej: W Tobruku i Trypolisie. Pierwszy jest uznawany przez społeczność międzynarodową, w skład drugiego wchodzą islamiści. W kraju zyskują wpływy również zbrodniarze z Państwa Islamskiego, którzy mają na sumieniu m.in śmierć 21 egipskich chrześcijanach.

Syria

Nie tylko w Afryce Północnej, ale również na Bliskim Wschodzie „Arabska Wiosna” przyniosła krwawe żniwo.

Syria to  kraj, gdzie płomień rewolucji płonie do dziś. Rebelia antyrządowa zaczęła się miesiąc później niż w Libii: w marcu 2011r. Starcia, które miały charakter antyrządowych protestów, szybko zmieniły się w zbrojną antyrządowe powstanie, a następnie w wojnę domową.

Walka miała charakter nie tylko zbrojny, ale również medialny. Światowe media okrzyknęły prezydenta Baszara al Assada „zbrodniarzem mordującym własny naród”, jednocześnie uznając walczących przeciw niemu rebeliantów za bojowników o wolną i demokratyczną Syrię, nie zwracają uwagi na zbrodnie dokonywane przez bojowników Wolnej Armii Syrii, którzy m. in zmuszali kilkuletnie dzieci do obcinania głów jeńcom.

O ile do końca 2011r. starcia pomiędzy rebeliantami, a siłami rządowymi wydawały się być wyrównane, o tyle na początku 2012r. siły wierne prezydentowi Assadowi przeszły do ofensywy. Najsilniejszy atak nastąpił  na miasto Hims – trzecią pod względem wielkości miasto Syrii, stanowiące kolebkę „syryjskiej rewolucji”.

Kraje zachodnie, ze Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią i Francją na czele liczyły uchwalenie rezolucji ONZ, która teoretycznie miała służyć obronie ludności cywilnej, a de facto przyczyniłaby się do obalenia dotychczasowego przywódcy, co, jak pokazała sytuacja w Libii, skutkuje chaosem na terenie kraju. W lutym 2012r. Kraje zachodnie chciały również, aby Narody Zjednoczone oficjalnie potępiły rząd prezydenta Syrii. Co prawda w dokumencie nie znalazło się słowo dotyczące interwencji zbrojnej, ale należy pamiętać, że  mandat ONZ w Libii przewidywał ochronę ludności cywilnej,  natomiast w nalotach NATO, jak już wcześniej zostało wspomniane, zginęło od 40 do 70 mieszkańców Libii.

Krajom Zachodnim nie udało się w Syrii „zaprowadzić demokracji”, tak jak to miało miejsce w Libii, zadecydowały o tym głosy sprzeciwu w Radzie Bazpieczeństwa ONZ Chin, oraz Rosji, która w syryjskim porcie Tartus posiada bazę swojej marynarki wojennej. Baszar al Assad cieszy się poparciem nie tylko za granicą, ale również w kraju – gdyby uchodził za takiego tyrana, za jakiego chcą go uważać zachodnie media, dawno zostałby zabity przez armię, zdominowaną przez wyznawców sunnizmu – odłamu islamu wyznawanego przez większość mieszkańców Syrii, lub niezadowolonych mieszkańców, jak to miało miejsce m.in. w przypadku rządzącego Rumunią Nicolae Ceaucescu. Sunnitami są również antyrządowi rebelianci, chcący wykorzystać animozje międzywyznaniowe jako pretekst do obalenia dotychczasowego przywódcy Syrii.

Po fiasku próby międzynarodowego potępienia,  Assad kontynuował. zwycięską ofensywę. Zdobył Baba Amro – stanowiącą centrum antyrządowego oporu dzielnicę Hims, i kilka innych miast. Szczęśliwa passa zakończyła się w lipcu 2012 roku, kiedy wspierani politycznie przez kraje zachodnie, a finansowo i militarnie przez Arabię Saudyjską i Katar  rebelianci przeszli do ofensywy.

Zdobyli większą część największego miasta Syrii – Aleppo, a ponadto przypuścili szturm na Damaszek. Mimo zmasowanego ataku mediów, i wbrew opiniom zagranicznych ekspertów o rychłym upadku „reżimu” Assada, włądza w Syrii się nie zmieniła, co więcej, od kwietnia 2013r. siły rządowe zaczęły przechodzić do ofensywy.

Jej zwieńczeniem była zwycięska bitwa o al- Kusajr, kiedy to przy wsparciu libańskiego Hezbollahu siły rządowe zdobyły to będące od lutego 2012r. pod kontrolą rebeliantów miasto przy granicy z Libanem.

Assad mógł jednak nie tylko przejść do defensywy, ale całkowicie stracić władzę  w ostatnim kwartale 2013r. Pod koniec sierpnia dokonano ataku gazowego na miasto Ghuta pod Damaszkiem, skutkiem czego zginęło 355-1821 ludzi, a 3600 doznało obrażeń. O masakrę oskarżono Assada. W tym miejscu należy zadać sobie pytanie: jaki cel miał Assad, by dokonać tej zbrodni? Jego wojska w trwającej wojnie domowej przeszły do ofensywy, atak przeprowadzono 5 km od miejsca, gdzie przebywali obserwatorzy ONZ, poza tym Ghuta nie posiadała żadnego strategicznego znaczenia, a Assad wbrew temu, co sądzą zagraniczne media nie jest, i nie był krwawy dyktatorem, dokonującym  masowych egzekucji swoich obywateli.

Zanosiło się na kampanię oszczerstw, podobną do tej z Iraku w 1991r., jednak kolejnej interwencji, która obaliłaby bliskowschodniego  przywódcę gwarantującego stabilizację w regionie, zapobiegli… Amerykanie.Konkretnie John Kerry, który na jednej z konferencji prasowych powiedział, że interwencji mogłoby zapobiec tylko pozbycie się przez Assada broni chemicznej, ale w”wiadomo, że on tego nie zrobi”.

W tym momencie Sekretarz Stanu USA się przeliczył. Assad się zgodził na wywiezienie ze swojej ojczyzny arsenałów broni chemicznej, a Rosjanie pomogli mu wywiązać się z umowy. Chociaż W Syrii nie powtórzyły się scenariusze z Iraku czy Libii, kraj rządzony przez Baszara Al Asada podzielił ich losy. Wojna domowa, zamachy terrorystyczne, katastrofa humanitarna, morderstwa na tle religijnym i wyznaniowym i brak nadziei na zażegnanie konfliktu – Oto codzienność Syryjczyków.

Podsumowanie

Trzeba powiedzieć wprost – Wojna z Terroryzmem przyniosła odwrotne skutki do zamierzonych. W krajach, gdzie islamscy fundamentaliści przed 2001r. mieli wpływy, zachowali je do dzisiejszego dnia, a państwa stabilne, i zamożne, jak Irak, czy Libia, stały się wylęgarniami terrorystów.

Od ataków terrorystycznych nie są wolne również rejony należące do europejskiego kręgu cywilizacyjnego, wydawać by się mogło, stanowiącego gwarant dobrobytu i stabilizacji. Po  atakach terrorystycznych w Australii, Francji, czy Danii należy się poważnie zastanowić, czy zamachy na Starym Kontynencie nie staną się chlebem powszednim, jak to ma miejsce w Afganistanie,  Iraku, Libii, czy Syrii.

Sytuację w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie można porównać do mitu o Pandorze. Siłowe wprowadzenie demokracji w krajach ww. regionów otwarło Puszkę, z której uwolniły się nieszczęścia takie jak wojna, głód czy terror. Podobnie jak w antycznej historii , współczesnym nieszczęśnikom została jeszcze nadzieja. Jej przykładem może być fakty odbicia przez kurdyjskich bojowników miast Kobane i Tikrit, kontrolowanych do tej pory przez terrorystów z Państwa Islamskiego.

To dobry sygnał, ale należy sobie przypomnieć euforię najpierw po obaleniu talibów, a 10 lat później po śmierci Osamy bin Ladena. Te wydarzenia niestety nie przyniosły spokoju na świecie, a miejsce obalonych terrorystów zajęli jeszcze bardziej bezwzględni mordercy. Islamski terroryzm można porównać do Hydry – kiedy ucina się jedną głowę, odrastają dwa kolejne.

W 2015r. obchodzona jest 70 rocznica zwycięstwa nad III Rzeszą. Hitlerowskie Niemcy urosły w siłę dzięki bezczynności i krótkowzroczności krajów zachodnich, które godziły się na rozwój nazistowskiej potęgi kosztem „pokoju za wszelką cenę”, gdy postanowił interweniować, było już za późno,a ceną za posunięty do granic absurdu pacyfizm była śmierć ok 30 milionów ludzi.

Nie będzie przesadą porównanie islamizmu do nazizmu, a Państwa Islamskiego do III Rzeszy. Światowe mocarstwa w imię demokracji i poprawności politycznej przymykały oko na rozwój islamistycznej ideologii wśród muzułmańskiej społeczności na terenie Europy, co skutkuje masowym wyjazdem młodych wyznawców Allaha do Iraku i Syrii by walczyć w szeregach Państwa Islamskiego, wyrosłego na gruzach zdestabilizowanych przez Zachód krajów arabskich. Obecnie międzynarodowa koalicja prowadzi naloty na pozycję ISIS, można powiedzieć, że obudziła się z letargu, ale czy już nie jest za późno? Czy islamizm urośnie w taką samą, lub większą siłę, jak niecałe 100 lat wcześniej nazizm?   Czas pokaże.

Autor: Piotr Ziembiński

Żelazna jedenastka, strach przed zlinczowaniem [Felieton]

Tagi

, ,

Wisła Kraków miała walczyć o europejskie puchary, a tymczasem zaliczyła falstart, zdobywając tylko jeden punkt w trzech spotkaniach. Tymczasem w ostatnim czasie trener Białej Gwiazdy, Franciszek Smuda, swoimi wypowiedziami bardzo zdenerwował kibiców krakowskiego klubu. Specyficzny szkoleniowiec zawsze był znany z tego, że mówi co myśli, ale tym razem poszedł z nimi ciut za daleko.

„Na razie nie przewiduję zmian w bramce. Buchalik nie przepuścił mi żadnej pachówy, a gdyby Miśkiewicz zaliczył takiego babola jak rok temu w Lubinie, to byście mnie zabili.” („Przegląd Sportowy”)

„Gdybym postawił na nieopierzonego Żemłę i jemu by się zdarzył błąd, to chcielibyście mnie zlinczować, że nieobytego w Ekstraklasie zawodnika wstawiłem na tak strategiczną pozycję” (Interia)

„Ktoś mi mówi, że dostałem ostatnio dwóch zawodników. Ale jakich? Pozyskanych za pięć złotych. Wzmocnienia to jest to, co zrobiła Legia, kupując Masłowskiego za 800 tys. euro, więc się z nią nie równajmy.” (Interia)

Oto kilka wypowiedzi Franciszka Smudy, które w ostatnim czasie pojawiły się w mediach, a było ich znacznie więcej. Analizując je można dojść do wniosku, że trener Wisły wszędzie doszukuje się winnych, nie dostrzegając tego, że sam przede wszystkim ponosi odpowiedzialność za kiepską postawę Białej Gwiazdy w tym roku.

Brak rotacji

Trzymanie się tego samego składu nie wychodzi drużynie na dobre. Maciej Sadlok, Dariusz Dudka, Rafał Boguski, Maciej Jankowski – ci zawodnicy w ostatnich meczach grali fatalnie. Oglądam wszystkie mecze Wisły, przeglądam różne fora i jestem przekonany, że nikt z kibiców nie miałby trenerowi za złe, że daję szansę bramkarzowi Michałowi Miśkiewiczowi lub obrońcy Piotrowi Żemle. O ile obsada bramki jest dość dyskusyjna, o tyle Żemło to duży talent, który marnuje się na ławce rezerwowych, podczas gdy grają piłkarze zupełnie bez formy. Rozumiem, że Dudka jest graczem uniwersalnym i może zagrać wszędzie, ale jeśli jego forma – delikatnie mówiąc – jest daleka od ideału, trzeba mieć jaja i umieć postawić na innego zawodnika.

Co do transferów – Boban Jović i Jean Barrientos pokazali w Bełchatowie, że w piłkę grać potrafią. Tymczasem zawodnik, o którym trener Smuda wspominał – Michał Masłowski, będący jednym z najlepszych pomocników w ekstraklasie za czasów gry w Zawiszy, w Warszawie na razie spisuje się poniżej oczekiwań. Jeśli mnie pamięć nie myli, świetny brazylijski stoper Marcelo trafił do Wisły zupełnie za darmo. Można brać piłkarzy za „pięć złotych” i zostają oni gwiazdami ligi, a można też zapłacić za piłkarza prawie milion i mieć z niego niewiele pożytku. Obawiam się jednak, że trener Smuda tego nie zdoła zrozumieć.

Autor: Aleksander Sarota

Sensacyjne rozstrzygnięcia w Pucharze Anglii

Tagi

, , , ,

W piątek Manchester United tylko bezbramkowo zremisował z czwartoligowym Cambridge United FC w FA Cup. To jednak nie koniec sensacyjnych rozstrzygnięć w 4. rundzie Pucharu Anglii – w sobotę z rozgrywkami pożegnały się: Chelsea, Southampton, Manchester City oraz Tottenham Hotspur.

O ile podopieczni Louisa van Gaala będą mieli okazję na zrewanżowanie się zespołowi Cambridge i pokonanie czwartoligowca na Old Trafford, to w tegorocznym FA Cup na pewno nie zobaczymy już kilku innych topowych angielskich klubów.

Liderująca w tabeli Premier League Chelsea miała bez trudu pokonać Bradford City i awansować do kolejnej rundy. Wszystko wskazywało na to, że podopieczni Jose Mourinho gładko pokonają znacznie niżej notowanego rywala, szczególnie, że po 38. minutach prowadzili 2-0. Ambitni gracze Bradfordu nie zamierzali się jednak poddać i na Stamford Bridge wbili „The Blues” aż cztery gole.

Manchester City po porażce 0-2 z Arsenalem w minionej kolejce Premier League na swoim stadionie, ponownie osiągnął taki wynik. Tym razem na Etihad Stadium piłkarze Manuela Pellegriniego podejmowali drugi obecnie zespół Championship – Middlesbrough.

Z FA Cup pożegnał się także Tottenham Hotspur. W meczu z Leicester City „Koguty” jako pierwsze wyszły na prowadzenie, gdy w 19. minucie do siatki trafił Andros Townsend. W ostatnich dziesięciu minutach goście zdobyli dwa gole i wydarli rywalom zwycięstwo. Najpierw Michela Vorma pokonał Jose Ulloa, a w końcówce spotkania do bramki trafił jeszcze Jeffrey Schlupp, zapewniając przyjezdnym zwycięstwo i grę w 5. rundzie FA Cup.

Odkąd Alan Pardew został menedżerem Crystal Palace, „Orły” radzą sobie wyśmienicie. W Premier League ograły Tottenham 2-1, Burnley 3-2, a w sobotnim meczu wyrzuciły z Pucharu Anglii mocne Southampton. Dwa gole dla zespołu Alana Pardewa strzelił Maroune Chamakh, a jedno trafienie dorzucił Yaya Sanogo.

Łukasz Fabiański nie uchronił Swansea City, które uległo 1-3 Blackburn Rovers. „Łabędzie” kończyły mecz w dziewięciu po czerwonych kartkach dla Kyle’a Bartleya oraz Gylfiego Sigurdsona.

W ostatnim sobotnim meczu Liverpool nie zdołał pokonać Bolton Wanderers. „The Reds” przy Anfield Road bezbramkowo zremisowali z szesnastą drużyną Championship.

W niedzielę Arsenal zmierzył się na wyjeździe z Brighton & Hove Albion. „Kanonierzy”, którzy w poprzednim sezonie wygrali FA Cup, szybko objęli prowadzenie za sprawą Theo Walcotta. W 24. minucie na 2-0 podwyższył Mesut Oezil. Pięć minut po zmianie stron kontaktowego gola strzelił Chris O’Grady. Następnie do siatki trafił Thomas Rosicky, a wynik meczu ustalił Sam Baldock. Arsenal wygrał 3-2 i awansował do 5. rundy Pucharu Anglii.

W ostatnim meczu, który był rozgrywany w poniedziałek, Stoke City pewnie pokonało Rochdale AFC 4-1.

Wyniki 4. rundy FA Cup:

23.01.

Cambridge United FC – Manchester United 0-0

24.01.

Blackburn Rovers – Swansea City 3-1
Bramki: 0-1 Gylfi Sigurdsson (21.), 1-1 Chris Taylor (23.), 2-1 Rudy Gestege (78.), 3-1 Craig Conway (89.)

Southampton FC – Crystal Palace Londyn 2-3
Bramki: 1-0 Graziano Pelle (9.), 1-1 Maroune Chamakh (11.), 2-1 Scott Dann (16. – sam.), 2-2 Yaya Sanogo (21.), 2-3 Maroune Chamakh (39.)

Chelsea Londyn – Bradford City AFC 2-4
Bramki: 1-0 Gary Cahill (21.), 2-0 Ramires (38.), 2-1 Jon Stead (41.),  2-2 Filipe Morais (75.), 2-3 Andrew Halliday (82.), 2-4 Mark Yeates (90.)

Derby County – Chesterfield FC 2-0
Bramki: 1-0 Darren Bent (20.), 2-0 Will Hughes (82.)

Preston North End FC – Sheffield United 1-1
Bramki: 1-0 Paul Gallagher (19.), 1-1 Diego De Girolamo (68.)

Birmingham City FC – West Bromwich Albion 1-2
Bramki: 0-1 Victor Anichebe (25.), 0-2 Victor Anichebe (35.), 1-2 Jonathan Grounds (45.)

Cardiff City FC – Reading FC 1-2
Bramki: 1-0 Kenwyne Jones (25.), 1-1 Oliver Norwood (64.), 1-2 Hal Robson-Kanu (88.)

Sunderland AFC – Fulham Londyn 0-0

Manchester City – Middlesbrough FC 0-2
Bramki: 0-1 Patrick Bamford (53.), 0-2 Kike (90.)

Tottenham Londyn – Leicester City 1-2
Bramki: 1-0 Andros Townsend (19.), 1-1 Jose Ulloa (83.), 1-2 Jeffrey Schlupp (90.)

Liverpool FC – Bolton Wanderers 0-0

25.01.

Bristol City FC – West Ham United 0-1
Bramki: 0-1 Diafra Sakho (81.)

Aston Villa FC – AFC Bournemouth 2-1
Bramki: 1-0 Carles Gil (51.), 2-0 Andreas Weimann (71.), 2-1 Callum Wilson (90.)

Brighton & Hove Albion FC – Arsenal Londyn 2-3
Bramki: 0-1 Theo Walcott (2.), 0-2 Mesut Oezil (24.), 1-2 Chris O’Grady (50.), 1-3 Tomas Rosicky (59.), 2-3 Sam Baldock (75.)

26.01.

Rochdale AFC – Stoke City FC 1-4
Bramki: 0-1 Bojan Krkić (4.), 0-2 Steven Ireland (52.), 0-3 Victor Moses (61.), 1-3 Rhys Bennet (78.), 1-4 Jonathan Walters (90.)

Uwagi: Ostatnia aktualizacja: 27 stycznia, 07:44

Autor: Aleksander Sarota

Powstała nowa partia – KORWiN

Tagi

, ,

KORWiN – tak nazywa się nowe ugrupowanie polityczne na którego czele stanął Janusz Korwin-Mikke. Nazwa jest skrótem od Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja, nawiązuje również do nazwiska 72-letniego polityka. 

5 stycznia doszło do dość niespodziewanej zmiany na fotelu prezesa Kongresu Nowej Prawicy. Korwin-Mikke, który od 2011 roku dowodził partią został zastąpiony przez europosła Michała Marusika.

Po ponad dwóch tygodniach powstało nowe ugrupowanie, Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja. Znaleźli się w nim: Przemysław Wipler, Konrad Berkowicz, Agata Banasik, Ewa Zajączkowska, a na czele stanął Korwin-Mikke.

– Chodzi o to, aby stworzyć koalicję, która ma co najmniej 20% w wyborach sejmowych, bo musi być alternatywa dla tego bandyckiego ustroju, w którym od 25 lat rządzą ludzie z okrągłego stołu – powiedział Korwin-Mikke podczas spotkania z dziennikarzami.

Autor: Aleksander Sarota

Paryż wart jest mszy… żałobnej

Tagi

, , ,

Zawarta w tytule parafraza cytatu Henryka IV Burbona odnosi się do mających miejsce na przełomie ostatnich trzech tygodni wydarzeń we Francji, w wyniku których życie straciło 17 niewinnych ludzi, a 25 zostało rannych.

20 grudnia islamista wdarł się na komisariat policji w Joue-les-Tours na zachodzie kraju, i z okrzykiem „Allah Akbar” (Allah jest wielki) na ustach zaatakował nożem funkcjonariuszy. Napastnik zanim został zastrzelony, zdążył ranić trzech policjantów.

Następnego dnia w Dijon we wschodniej Francji ofiarą ataku napastnika padli cywile. Niezrównoważony psychicznie mężczyzna wjechał samochodem w tłum przechodniów, raniąc jedenastu z nich, z czego dwóch ciężko. Szaleniec, tak jak fanatyk z Joue-les-Tours, w momencie dokonywania czynu głosił wielkość Allaha.

Najtragiczniejsze w skutkach zdarzenie miało miejsce już po Nowym Roku. 7 stycznia do paryskiej redakcji satyrycznego magazynu Charlie Hebdo wdarło się dwóch  terrorystów. Zabili 9 dziennikarzy, w tym redaktora naczelnego Stephane’a Charbonniera (Charb), dwóch policjantów oraz ochroniarza. Jedenaście osób zostało rannych, w tym cztery ciężko.

W przeciwieństwie do większości czasopism umieszczających publikacje godzące w uczucia religijne, Charlie Hebdo nie ograniczało się tylko do atakowania chrześcijaństwa. Na łamach gazety nie brakowało prześmiewczych materiałów na temat judaizmu oraz islamu.

Właśnie za sprawą krytyki tej ostatniej religii, stała się celem ataków. W 2011r., gdy w tunezyjskich wyborach parlamentarnych zwyciężyli islamiści, tygodnik zmienił nazwę na „Charia Hebdo” („charia” to po francusku szariat),  a „redaktorem naczelnym” został Mahomet. W odpowiedzi doszło do podpalenia redakcji, co skutkowało przydzieleniem jej ochrony.

Sprawcami ataku z 7 stycznia 2015r. byli objęci zakazem wjazdu na terytorium USA 34-letni Said Kouachi i 32-letni Cherif Kouachi -muzułmanie posiadający francuskie obywatelstwo, synowie algierskich emigrantów. Cherif został w 2005r. zatrzymany, gdy próbował wejść na pokład samolotu lecącego do Syrii – celem podróży miał być udział w walce z amerykańskimi wojskami w Iraku. W 2008r. skazano go na trzy lata więzienia w zawieszeniu za pomoc w przerzucaniu bojowników islamskich walczących w Iraku. Said w 2011r. udał się do Jemenu, gdzie przebywał w obozie szkoleniowym Al-Kaidy.

Dzień po zabójstwie dziennikarzy, policjantów i ochroniarza, współpracujący z braćmi Kouachi Amedy Coulibaly –  członek Państwa Islamskiego, otworzył ogień do policjantów na południowych przedmieściach Paryża. Zginęła policjantka, jej partner został ranny. Obrażenia odniósł również postrzelony w twarz mężczyzna sprzątający ulicę.

Ostatni akt  tragedii miał miejsce w piątek, 9 stycznia. Uciekający przed policją sprawcy masakry w redakcji Charlie Hebdo zabarykadowali się w drukarni w Dammartin-en-Goële. W tym samym czasie na terenie zakładu przebywał jeden z pracowników, który ukrył się przed terrorystami. Zabarykadował się również Coulibaly – wziął zakładników w sklepie koszernym na wschodnich peryferiach Paryża. Antyterroryści przypuścili skoordynowane szturmy na oba obiekty. W wyniku przeprowadzonych akcji zginęli wszyscy trzej islamiści, w sklepie koszernym znaleziono ciała czterech zakładników zabitych przez dżihadystę z Państwa Islamskiego.

Wydarzenia minionych tygodni dowodzą, że prowadzona od dziesięcioleci nie tylko we Francji, ale również innych krajach Europy Zachodniej polityka wielokulturowości zawiodła. Europejczycy chcący zwalczyć niż demograficzny, a tym samym deficyt siły roboczej, zezwalali przybyszom z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej osiedlać się na Starym Kontynencie. Emigranci, którzy początkowo mieli status tymczasowych pracowników, nie dość, że pozostali w miejscu przeznaczenia na stałe, to jeszcze zaczęli ściągać swoje rodziny. Władze państw europejskich, żyjąc w poczuciu winy za kolonializm, nie postawiły asymilacji z resztą społeczeństwa jako warunku pozostania w danym kraju.

Teraz możemy obserwować skutki tej polityki. We Francji mieszka 5 milionów wyznawców islamu, co stanowi 7,5% społeczeństwa, w samej Marsylii ten odsetek wynosi 25%. Mieszkańców muzułmańskich gett, które można znaleźć w każdym większym mieście ojczyzny Voltaire’a, wprost trzeba nazwać piątą kolumną. Nienawidzą wartości głoszonych przez demokratyczne państwo prawa, ale nie przeszkadza im to korzystać z dobrodziejstw francuskiej opieki społecznej.

Z raportu Daily Telegraph wynika, że w 2050r. wyznawcy Allaha będą stanowić 20% społeczeństwa Europy. Obecnie jest to 5%. Jeśli te prognozy się potwierdzą, a przywódcy nie zrewidują polityki względem przybyszów z Basenu Morza Śródziemnego, czarna flaga Państwa Islamskiego powieje nad europejską ziemią, zroszoną krwią nie tylko chrześcijan, ale również liberalnych pożytecznych idiotów stawiających znak równości między islamem a pokojem.

Autor: Piotr Ziembiński

Najważniejsi polscy twórcy fantasy w XXI wieku

Tagi

, , , , , ,

W Polsce fantasy od lat cieszy się dużą popularnością. Wielu ludzi z wypiekami na twarzach nadal czyta Tolkiena, zachwyca się nieprzewidywalnością fabuły w świecie wykreowanym przez George’a R. R. Martina czy kreatywnością pomysłów coraz bardziej znanego czytelnikom Brandona Sandersona. Jednak nie tylko zagraniczni twórcy są czytani, ale również rodzimi – duża w tym zasługa wydawnictw takich jak: Fabryka Słów czy SuperNOWA.

O ile w latach w latach 90. oraz na początku XXI wieku, w kontekście polskiej fantasy najczęściej mówiło się o „Wiedźminie” Andrzeja Sapkowskiego, to w ostatnich latach  w XXI wieku pojawiło się wiele nowych twarzy parających się szeroko rozumianą fantastyką. Wśród nich należy z pewnością wymienić: Annę Brzezińską, Annę Kańtoch, Anetę Jadowską, Maję Lidię Kossakowską, Jarosława Grzędowicza, Andrzeja Pilipiuka, Andrzeja Ziemiańskiego, Jakuba Ćwieka, Feliksa W. Kresa, Roberta M. Wegnera, Eugeniusza Dębskiego oraz trzech Jacków – Dukaja, Piekarę i Komudę. Jednocześnie nie słabnie popularność autorów, którzy byli na topie wcześniej, jak choćby wspomniany Sapkowski. W ostatnich latach: ukazała się książka „Sezon burz”, wydawnictwo SuperNOWA wydało historie Geralta z Rivii w pięknych okładkach, powstała też świetna gra komputerowa o wiedźminie, do której ekranizacji przygotowuje się Hollywood. Co więcej, ceniony polski rysownik, animator i reżyser, Tomasz Bagiński, przygotowuje film o Geralcie z Rivii. Jak widać, moda na „Wiedźmina” nie słabnie i nic nie wskazuje na to, by zapanowała tu jakaś stagnacja.

Anna Brzezińska (ur. 1971 w Opolu) jest trzykrotną laureatką Nagrody im. Janusza A. Zajdla (za opowiadania A kochał ją, że strach Wody głębokie jak niebo oraz powieść Żmijowa harfa), a także współwłaścicielką Agencji Wydawniczej Runa. Jej debiut przypada na rok 1998, kiedy w „Magii i Mieczu” ukazało się wspomniane opowiadanie A kochał ją, że strach. Brzezińska znana jest również z cykli powieści: Saga o zbóju Twardokęsku oraz Wilżyńska Dolina.

Anna Kańtoch (ur. 28 grudnia 1976 w Katowicach) jest czterokrotną laureatką Nagrody im. Janusza A. Zajdla, w 2013 roku otrzymała również Nagrodę Literacką im. Jerzego Żuławskiego za powieść Czarne. Na Euroconie 2007 otrzymała nagrodę Europejskiego Stowarzyszenia Science Fiction (ESFS) dla najbardziej obiecującego młodego twórcy – Encouragement Award. Nagrodę im. J. A. Zajdla otrzymała za powieść Przedksiężycowi oraz za opowiadania Światy Dantego, Duchy w maszynach i Człowiek nieciągły. Zadebiutowała w 2004 roku opowiadaniem Diabeł na wieży opublikowanym w czasopiśmie „Science Fiction”. Pisała recenzje filmów i książek do internetowego magazynu „Avatarae”, dziś pisze do magazynu „Esensja”. Najsłynniejszym bohaterem jej twórczości jest postać Domenica Jordana.

Aneta Jadowska (ur. 14 sierpnia 1981 w Radomsku) – autorka obecnie związana z Toruniem, w którym mieszka od 15 lat i który uczyniła głównym miejscem akcji heksalogii o Dorze Wilk, wpisując to miasto na literacką mapę Polski. Najbardziej znana jest właśnie z powieści o toruńskiej wiedźmie-policjantce, prócz tego jest autorką między innymi opowiadań: Dziwny jest ten świat czy Kalejdoskop na łamach „Science Fiction” (2004). W 2012 roku otrzymała nagrodę Złota Kareta Nowości 2012 w kategorii Kultura.

Maja Lidia Kossakowska (ur. 1972 w Warszawie) – debiutowała w 1997 roku opowiadaniem Mucha zamieszczonym na łamach czasopisma „Fenix”. W 2001 roku otrzymała Srebrny Glob w kategorii opowiadanie roku za utwór Beznogi tancerz. W ciągu dwóch lat wyróżniona została czterema nominacjami do Nagrody im. Janusza Zajdla m.in. za opowiadania: Sól na pastwiskach niebieskich, Schizma, Beznogi tancerz i Żarna niebios. Kossakowska szczególnie znana jest z książek o tematyce anielskiej: Obrońcy Królestwa, Siewca Wiatru czy Żarna niebios. W roku 2006 otrzymała Złotego Kota za cykl anielski. W 2007 – Śląkfę dla Twórcy Roku. Ośmiokrotnie nominowana do Nagrody im. Janusza Zajdla, otrzymała ją w 2007 roku za opowiadanie Smok tańczy dla Chung Fonga, oraz w 2012 za powieść Grillbar Galaktyka.

Jarosław Grzędowicz (ur. 3 maja 1965 we Wrocławiu) – mąż Mai Lidii Kossakowskiej. Debiutował w roku 1982 r. opowiadaniem Azyl dla starych pilotów, zamieszczonym w tygodniku „Odgłosy”. Osiem lat później razem z: Rafałem A. Ziemkiewiczem, Andrzejem Łaskim, Krzysztofem Sokołowskim i Dariuszem Zientalakiem założył magazyn literacki „Fenix”. Jego opowiadania publikowane były w „Nowej Fantastyce”, „Feniksie”, oraz wielu antologiach science fiction. W roku 2003 ukazał się zbiór opowiadań grozy Księga jesiennych demonów. W 2005 pierwszy tom powieści Pan Lodowego Ogrodu, który pozwolił Grzędowiczowi dołączyć do czołówki polskich twórców fantasy.

Andrzej Pilipiuk (ur. 20 marca 1974 w Warszawie) najbardziej znany jest z cyklu opowiadań o przygodach egzorcysty i bimbrownika Jakuba Wędrowycza. Pisarz debiutował opowiadaniem Hiena („Fenix” 2/1996), w którym po raz pierwszy pojawiła się postać Jakuba. Pilipiuk jest też autorem cyklu o kuzynkach Kruszewskich oraz Michale Sędziwoju oraz cyklu Norweski dziennik. Autor dziewięciokrotnie był nominowany do nagrody im. Janusza A. Zajdla, otrzymał ją w 2002 roku za opowiadanie Kuzynki, które rok później rozwinął w powieść. Dwukrotnie zajął trzecie miejsce w głosowaniu na nagrodę Nautilus. Ponadto uhonorowany Pucharem Bachusa i Srebrną Muszlą. W 1998 roku nominowany do Śląkfy, nagrody Śląskiego Klubu Fantastyki w kategorii „Pisarz roku”.

Andrzej Ziemiański (ur. 17 lutego 1960 we Wrocławiu) jako autor fantastyki naukowej debiutował na łamach „Sigmy” (Magazynu problemowo-informacyjnego Politechniki Wrocławskiej) w roku 1979 opowiadaniem Zakład zamknięty. W roku 1981 jego słuchowisko Człowiek, który nie potrafi umrzeć zostało wyróżnione w konkursie zorganizowanym przez teatr Polskiego Radia. Słuchowisko nie zostało jednak zrealizowane, jako że data jego emisji przypadła na początek stanu wojennego. Jego debiutem książkowym był zbiór opowiadań Daimonion wydany w 1985 roku, potem opublikował kilka kolejnych powieści, z czego dwie wspólnie z Andrzejem Drzewińskim. Pisarz znany jest głównie z cyklu o Achai.

Jakub Ćwiek (ur. 24 czerwca 1982 w Opolu) jest kolejnym ciekawym twórcą polskiej fantastyki. Charakterystyczną cechą twórczości Jakuba Ćwieka są liczne nawiązania do popkultury: książek, filmów, seriali, utworów muzycznych (szczególnie rockowych) czy rozmaitych mitologii. Debiutował w 2005 roku zbiorem opowiadań Kłamca, opowiadanie Cicha noc z tego zbioru zostało nominowane do Nagrody im. Janusza A. Zajdla.
Cykl o Kłamcy charakteryzuje się przeplataniem motywów z różnych mitologii, w tym chrześcijańskiej, oraz „mitologii współczesnej” – popkultury. Głównym bohaterem jest schrystianizowany nordycki bóg kłamstwa – Loki.

Feliks W. Kres (ur. 1 czerwca 1966 w Łodzi) debiutował w roku 1983 opowiadaniem Mag nadesłanym na konkurs miesięcznika „Fantastyka”. znany jest głównie jako autor Cyklu szererskiego (właściwy tytuł: „Księga Całości”), który opowiada o świecie zwanym Szererem, gdzie tajemnicza siła sprawcza nazywana Szernią obdarzyła inteligencją — oprócz ludzi — również koty i sępy. Cykl Zjednoczone Królestwa to opowieści dark fantasy o świecie w realiach XVII wieku, gdzie spotkać można zarówno demony, jak i istoty starsze od samego Szatana. Jego utwory przetłumaczone zostały na język czeski, rosyjski oraz hiszpański. Za wydaną w roku 1992 powieść Król Bezmiarów otrzymał Nagrodę im. Janusza A. Zajdla. Pisarz naprawdę nazywa się Witold Chmielecki.

Robert M. Wegner debiutował w 2002 r. opowiadaniem Ostatni lot Nocnego Kowboja opublikowanym w 19. numerze miesięcznika „Science Fiction”. Jego debiutem książkowym był wydany w 2009 zbiór Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ–Południe, którego kontynuacją był wydany w 2010 r. zbiór Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód–Zachód. W 2012 r. ukazała się pierwsza powieść osadzona w zarysowanych wcześniej realiach Meekhanu pt. Niebo ze stali. Wszystkie te książki ukazały się nakładem wydawnictwa Powergraph.

Eugeniusz Dębski (ur. 26 stycznia 1952 r. w Truskawcu) – polski pisarz i jeden z czołowych tłumaczy fantastyki rosyjskiej. Prezes wrocławskiego oddziału SPP. Autor przeszło 100 opowiadań i ponad 20 powieści, z których część doczekała się przekładów na język rosyjski, czeski, węgierski i niemiecki. Jako pisarz debiutował w roku 1984. Na łamach „Fantastyki” opublikowano wtedy jego opowiadanie Najważniejszy dzień 111 394 roku. Utwory Eugeniusza Dębskiego pojawiały się potem m.in. w „Fenixie”, „Portalu”, „Magazynie Fantastycznym”, „Science Fiction” i „Nowej Fantastyce”. Obecnie znany jest głównie z opisanych w ośmiu tomach przygód detektywa Owena Yeatesa, cyklu opowieści o rycerzu-xameleonie Hondelyku oraz trylogii Moherfucker. Był czterokrotnie nominowany do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla; zdobył przyznawaną przez Śląski Klub Fantastyki nagrodę literacką Śląkfa; jest jedynym na świecie autorem posiadającym aż dwie nagrody specjalnie dlań ustanowione: Nagrodę Mątwy i Srebrną Muszlę.

Jacek Dukaj (ur. 30 lipca 1974 w Tarnowie) – pisarz science fiction i fantasy. Najczęściej nagradzany polski autor fantastyczny. Otrzymał w 1999 Srebrny Glob za opowiadanie Serce Mroku. Sześciokrotnie nagrodzony nagrodą im. Janusza A. Zajdla oraz jedenastokrotnie do niej nominowany. Wielokrotnie został laureatem „Zajdla”: Katedra (2000 r.), Czarne oceany (2001), Inne pieśni (2003), Perfekcyjna niedoskonałość (2004), Lód (2007) oraz Król Bólu (2010). W lipcu 2008 r. Jacek Dukaj otrzymał nagrodę Sfinks w kategorii „Twórca Roku”. Trzykrotny laureat „Śląkfy” jako Twórca Roku (2000, 2007 i 2009 – wspólnie z Jakubem Jabłońskim). Dukaj trzykrotnie otrzymał nominację do Paszportu Polityki. 27 września 2008 r. jury Fundacji im. Kościelskich ogłosiło, że Jacek Dukaj otrzymał za Lód Nagrodę Kościelskich. Fundacja chciała podkreślić uniwersalne wartości jego twórczości, sprawność językową i narracyjną oraz rozmach jego powieści. W 2009 r. Jacek Dukaj został polskim laureatem Europejskiej Nagrody Literackiej również za powieść Lód. W lutym 2011 r. uhonorowany został Nagrodą Krakowska Książka Miesiąca za tom opowiadań Król Bólu. Film animowany Tomasza Bagińskiego Katedra na podstawie opowiadania Dukaja został w 2003 roku nominowany do Oscara. W przygotowaniu jest film Bagińskiego na podstawie kolejnego opowiadania Dukaja – Ruch generała. Oprócz pierwszego wydania Xavrasa Wyżryna, okładki wszystkich książek Dukaja są autorstwa Bagińskiego.

Jacek Piekara (ur. 19 maja 1965 w Krakowie) – polski pisarz fantasy, dziennikarz i redaktor czasopism o grach komputerowych, a także redaktor naczelny czasopisma „Fantasy”. Publikował pod pseudonimem Jack de Craft. Debiutował w sierpniu 1983 opowiadaniem Wszystkie twarze szatana na łamach miesięcznika „Fantastyka”. Jego pierwszą powieścią był Labirynt (1987). Obecnie znany głównie z cyklu opowiadań o czarodzieju Arivaldzie z Wybrzeża oraz opowiadań o Mordimerze Madderdinie – inkwizytorze żyjącym w alternatywnym świecie, w którym Chrystus zszedł z krzyża i objął władzę nad ludzkością. Współpracował przy tworzeniu scenariusza gry komputerowej Książę i Tchórz, w której występuje Arivald – postać z jego opowiadań. Z czołówką polskich aktorów pracował jako reżyser dubbingów, prowadził również autorskie programy w radiu WAWA.

Jacek Komuda (ur. 23 czerwca 1972) – autor powieści i opowiadań historycznych osadzonych głównie w realiach Polski sarmackiej. Karierę pisarską rozpoczął w 1999 Opowieściami z Dzikich Pól. Wcześniej zadebiutował na łamach „Fantastyki” opowiadaniem Czarna Cytadela. Bohaterem wielu jego opowiadań i powieści jest Jacek Dydyński – małopolski szlachcic-awanturnik. W 2009 Komuda rozpoczął cykl powieściowy Orły na Kremlu, którego głównym bohaterem jest właśnie Dydyński, a akcja dzieje się podczas wyprawy Dymitra Samozwańca na Moskwę w latach 1604-1606. W 2009 r. pisarz otrzymał nagrodę im. Leonida Teligi za marynistyczną powieść Galeony wojny. Jego Diabeł Łańcucki był z kolei nominowany do Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego. Komuda jest współautorem gry fabularnej Dzikie Pola oraz scenariuszy do gier komputerowych Wiedźmin i Earth 2160. Pisarz publikował artykuły historyczne oraz scenariusze i materiały do Dzikich Pól w magazynie „Magia i Miecz”. *

Uwagi: opisy autorów pochodzą z Wikipedii. 

Autor: Aleksander Sarota

W niesławie za życia i po śmierci

Tagi

, , , , , ,

Albert Einstein mawiał: „Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej są jednak pewne wątpliwości.” Nie do końca zgadzam się z twórcą teorii względności. Nawet ludzka głupota kiedyś się skończy: wraz ze śmiercią pozbawionego rozumu człowieka, w wyniku buntu jednostek, doprowadzonych przez ową głupotę do krańca wytrzymałości, lub pod wpływem obu czynników. W poniższym zestawieniu umieszczono władców, których oprócz szeroko rozumianej bezmyślności,  charakteryzującej się się pozbawionym racjonalnego uzasadnienia okrucieństwem, nieudolnym zarządzeniem państwa, czy doprowadzonym do absurdu kultem jednostki, w wielu przypadkach cechowało niewielkie zainteresowanie mediów, a szkoda, ponieważ powinni stanowić przestrogę na przyszłość.

„Geniusz” Karpat

W bożonarodzeniowej kolędzie „Pójdźmy wszyscy do stajenki” śpiewamy: „coś się narodził tej nocy, byś nas wyrwał z czarta mocy”. 25 grudnia 1989r., pozostając przy tematyce kolędowej „słowo ciałem się stało”. Tegoż dnia w Rumunii swiętowano nie tylko narodziny, ale również śmierć. Radość z powodu przyjścia na świat Jezusa Chrystusa dopełniała szczęście związane z wysłaniem do zaświatów Nicolae Ceaușescu. Jeden z najbardziej znienawidzonych dyktatorów został rozstrzelany przez pluton egzekucyjny. „Geniusz Karpat” prowadził tak nieudolną politykę, że nawet wojskowi obrócili się przeciw niemu.

Ceaușescu zmarnował tkwiący w nim potencjał polityka myślącego samodzielnie, zdolnego równoważyć relacje między Wschodem a Zachodem. Prowadził niezależną politykę względem ZSRR, jak na przywódcę kraju Bloku Wschodniego. Rumuńskie wojska nie wsparły sił Układu Warszawskiego w pacyfikacji antykomunistycznych wystąpień na terenie Czechosłowacji w 1968r. Ponadto przywódca kraju Drakuli podczas państwowej wizyty w Finlandii demonstracyjnie złożył kwiaty na grobie Karola Mannerheima, bohatera wojny fińsko-radzieckiej. Przywódcy krajów zachodnich widzieli Bukareszt jako partnera, który przyczyni się do upadku Układu Warszawskiego. W tym celu udzielali mu w postaci kredytu finansowego wsparcia na kwotę 13 miliardów dolarów.

Czy w takim razie Ceaușescu można nazwać „rumuńskim Gierkiem”? W żadnym wypadku. O ile polski Pierwszy Sekretarz również prowadził politykę otwartości względem Zachodu i poprzez zaciągnięcie długów zagranicznych przyczynił się do kryzysu gospodarczego, to nad Wisłą skutki nie przybrały one tak dramatycznego obrotu, jak po drugiej stronie Karpat. Celem uregulowania zobowiązań prowadzono szeroko zakrojony eksport produktów rolnych i przemysłowych, co skutkowało drastycznym pogorszeniem poziomu życia przeciętnego mieszkańca. Lawinowo rosły ceny, na sklepowych półkach brakowało żywności, w mieszkaniach wyłączano elektryczność i gaz. Nie zwracając uwagi na stopień ubóstwa obywateli, przywódca szykował dla części z nich kolejne obciążenia. Celem upaństwowienia rolnictwa kraju planował wyburzenie 8 tys. wsi oraz miasteczek, i przesiedlenie ich mieszkańców do osad rolniczo-przemysłowych.  Edwarda Gierka nie można nazwać wybitnym ekonomistą, jednak nie zasługiwał na miano psychopaty z cechami narcystycznymi, w przeciwieństwie do swojego rumuńskiego odpowiednika. Nicolae Ceaușescu, który sam chciał być niezależny względem „Wielkiego Brata” ze wschodu, wewnątrz kraju prowadził politykę uzależniania obywateli od swojej osoby.

Propagował szeroko zakrojony kult jednostki. Kazał mianować się „Wodzem”(Conducător) i „Geniuszem Karpat” (Geniul din Carpați). W gazetach poeci tytułowali przywódcę „uniwersalnym geniuszem” „synem słońca”, czy „słodkim pocałunkiem ojczystej ziemi”. Niestety, w tamtych czasach wielu Rumunów całowało ojczystą ziemię, ale od spodu. W kraju działała tajna służba Securitate, której przedstawiciele zabijali i torturowali przeciwników politycznych, a wszystkich obywateli, niezależnie od stopnia politycznego zaangażowania zachęcali  do donoszenia na członków rodziny, a także informowania o każdym zetknięciu z cudzoziemcem. Krytykować „Wodza” nie mógł nikt, niezależnie od wieku, płci,
czy… gatunku. Jedną z ofiar służb specjalnych była papuga służącego dyktatora. Nierozważny ptak nie zdawał sobie sprawy ze stopnia inwigilacji swego miejsca zamieszkania, i beztrosko wykrzykiwał hasło „Głupi Nicu”.  Zwierzę wykazało się albo wyjątkową odwagą, lub wielką bezmyślnością, ponieważ odmówiło współpracy z Securitate. Funkcjonariusze udusili zwierzę.  Bohaterska papuga może być uznana męczennikiem za słuszną sprawę, jednak dopiero człowiek, węgierski pastor Laszlo Tokes stał się symbolem rewolucji, mającej obalić tyrana. Protesty w obronie duchownego, który miał zostać eksmitowany za „szerzenie nienawiści etnicznej”, szybko przeobraziły się w antyrządową rewolucję, oprócz zwykłych obywateli przyłączyli się również mundurowi funkcjonariusze, którzy aresztowali Ceaușescu wraz z żoną. 25 grudnia 1989r. Małżeństwo zostało skazane przez sąd wojskowy na karę śmierci, i tego samego dnia rozstrzelane.

Szlachetny i zaszlachtowany

O ile Nicolae Ceaușescu prowadził niezależną politykę, Mohammad Nadżibullah (Szlachetny-Boski) gorliwie wykonywał polecenia mocodawców z Moskwy. Ten absolwent wydziału medycznego Uniwersytetu w Kabulu, wbrew wyuczonemu zawodowi, przyszłości nie związał z ratowaniem ludzkiego życia, lecz jego pozbawianiem, nierzadko w brutalny sposób. Niecały miesiąc po radzieckiej inwazji na Afganistan, w styczniu 1980r. został szefem tajnej policji KHAD. Swój urząd sprawował do 1986r. W tym okresie zamordowano ok. 80 tys. rzeczywistych i domniemanych przeciwników komunistycznego reżimu. Ofiary zagazowywano, tłuczono na śmierć, lub zamurowywano żywcem.

Nadżibullaha słusznie nazywano „Rzeźnikiem” i analogicznie niesłusznie został w 1987r. prezydentem Afganistanu, jednak najwyższe stanowisko w państwie, o czym przekonał się m.in wyżej wymieniony Nicolae Ceaușescu, nie gwarantuje poważania wśród obywateli.

Sowieci opuścili kraj nad Hindukuszem w 1989r., lecz wojna wcale się nie skończyła, lecz przeobraziła się w bratobójczą walkę .Wciąż trwały starcia pomiędzy mudżahedinami, dotychczas walczącymi z wojskami radzieckimi, a siłami rządowymi, które w krótkim czasie odniosły znaczne straty terytorialne. W 1992r. kontrolowały tylko dwa większe miasta: Kabul i Dżalalabad. W tym samym roku Nadżibullah podał się do dymisji.

Wkrótce miało sprawdzić się przysłowie „Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy”. Boskim narzędziem wymierzającym karę za bezmyślne okrucieństwo mieli zostać gorliwi słudzy Allaha. W 1994r. do walki o władzę w Afganistanie dołączyli talibowie – islamistyczny ruch, którego przywódcą był mułła Omar. „Rzeźnik” wówczas od dwóch lat ukrywał się w siedzibie ONZ.

27 września 1996r. fanatycy religijni zdobyli Kabul. Pozostając głusi na błagania Nadżibullaha, dokonali zemsty za zbrodnie dokonane w poprzedniej dekadzie. Były prezydent został wykastrowany, przywiązany do ciężarówki i ciągnięty po ulicach Kabulu (według niektórych źródeł zatłuczony kolbami karabinów). Zwłoki powieszono na latarni przed pałacem prezydenckim.

Trzynasty apostoł

Bezmyślne okrucieństwo, kult własnej osoby, oraz nieudolne zarządzanie państwem to domena nie tylko komunistów, ale również znienawidzonej przez nich grupę – monarchów, a raczej osób, którym się wydaje, iż zasługują na miano koronowanych głów. Tak było w przypadku Jeana Bedela Bokassy, rządzącego Republiką Środkowoafrykańską w latach 1966 – 1979.

W 1976r. proklamował monarchię, Cesarstwo Środkowoafrykańskie a sam ogłosił się cesarzem Bokassą I. Aby pokryć koszty koronacji, wydał  22 miliony dolarów, które stanowiły jedną trzecią budżetu kraju. Na wydatki składały się m.in korona wysadzana diamentami, trzy i półmetrowy złoty tron w kształcie orła z rozłożonymi skrzydłami. Wśród zaproszonych na uroczystość gości znaleźli się m.in cesarz Japoni Hirohito, prezydent Francji d’Estaing, oraz szach Iranu Pahlawi.

W szachu miał się wkrótce znaleźć sam „cesarz” Republiki Środkowoafrykańskiej. Dekret nakazujący noszenie zaprojektowanych przez Bokassę mundurków szkolnych, które kosztowały 165 dolarów spotkał się z protestem licealistów, którzy w styczniu 1979r. wyszli na ulice. W odpowiedzi wojsko otworzyło ogień, zabijając 150 uczniów. Masakra dokonana na grupie bezbronnych nastolatków spotkała się ze zdecydowaną reakcją dawnej metropolii. We wrześniu 1979r. pod nieobecność Bokassy, dawny prezydent Republiki Środkowoafrykańskiej, David Dacko, przy wsparciu francuskich spadochroniarzy dokonał zamachu stanu.

Obalony „monarcha” wrócił do ojczyzny w 1987r. W tym samym roku stanął przed sądem, który skazał go na karę śmierci, wyrok zamieniono na dożywocie, a następnie na 20 lat. Bokassa ostatecznie został wypuszczony w 1993r. Więzienie nie nauczyło go pokory, wręcz przeciwnie, na wolności afrykański „cesarz” uważał się za trzynastego apostoła, i szczycił tajnymi spotkaniami z papieżem.

Jedyny Cud(ak)

Papieży z pewnością można uważać za intelektualistów. Z tego jednego powodu Francisco Macias Nguema nie przypominał Jeana Bedela Bokassy. Przywódca Gwinei Równikowej w latach 1968-1979 zakazał używania słowa „intelektualista”.

Niestety, na tym lista absurdalnych zarządzeń się nie kończy. Władca wyspiarskiego kraju nakazał niszczenie łodzi rybackich, co tłumaczył zbyt dużym odsetkiem ludzi uciekających z Gwinei Równikowej. Cios w nielegalną imigrację okazał się też ciosem dla miejscowego rybołówstwa. Nguema doprowadził do ruiny pozostałe gałęzie gospodarki.

Za jego rządów produkcja kakao spadła z 38 000 ton w 1968r. do 2340 t w 1975r. W 1976r. zamknął bank Centralny Gwinei Równikowej, co skutkowało zatrzymaniem większości form działalności ekonomicznej i finansowej. Aktywność głównej instytucji finansowej ograniczała się jedynie do powiększania prywatnego majątku „Jedynego Cudu” jak kazał się tytułować Nguema.

Dyktator prowadził tak absurdalną politykę, że jedynie cud mógłby mu zapewnić dożywotnią władzę. Dzieci w szkole musiały uczyć się modlitwy „W imię ojca Maciasa”. Władca domagał się, by w kościołach jego portrety wisiały przy głównych ołtarzach. W odpowiedzi na odmowę duchownych świątynie przemieniono na magazyny, a księży poddano brutalnym represjom. Zakazano również nabożeństw religijnych, chrztów i pogrzebów.

Pan Bóg wymierzył Maciasowi karę zanim ten dokonał bluźnierczych aktów przeciw Kościołowi. Jak mówi ludowe porzekadło „Bóg jeśli chce kogoś pokarać, najpierw odbiera mu rozum”, a Gwinejczyk stracił zdolność myślenia jeszcze przed antyreligijną krucjatą. Niestety, efekty braku rozumu ciągnęły się przez cały okres jego prezydentury. Chęć kontrolowania wszelkich aspektów życia sprawiła, że Nguema nakazał zamknąć biblioteki i media publiczne.

Pozbawiony książkowej i telewizyjnej wiedzy jak rozwiązywać problemy gospodarcze, Macias korzystał  z własnych sposobów. W ramach łatania deficytu budżetowego nakazał porywanie dla okupu obcokrajowców. Cudzoziemcy mieli dla niego wartość, miejscowa ludność już nie. Z jego rozkazów zamordowano dwie trzecie parlamentarzystów i wyższych urzędników.

Szeroko zakrojony terror i nędza sprawiły, że w 1979r. 1/3 mieszkańców Gwinei Równikowej przebywała na emigracji. Pozostałe dwie trzecie bynajmniej nie stanowiły wiernych wyznawców „Jedynego Cudu”, wręcz przeciwnie.  Macias przed zamknięciem placówek kulturalnych prawdopodobnie zapomniał zapoznać się z historią Juliusza Cezara, który bezgranicznie ufał otaczającym go osobom, co przypłacił życiem. Może to wydawać się znacznym nadużyciem, ale Nguema przypominał Cezara, przynajmniej pod koniec życia.

3 sierpnia 1979r. Teodoro Obiang Macias Mbasogo, siostrzeniec prezydenta, przeprowadził udany zamach stanu. Sam dyktator stanął przed Specjalnym Sądem Wojskowym, który uznał go winnym ludobójstwa,  morderstw oraz defraudacji. Wyrok śmierci przez rozstrzelanie został wykonany 29 września 1979r.

Autor: Piotr Ziembiński

Budka Suflera zagrała w Kraków Arenie

Tagi

,

W niedzielny wieczór w Kraków Arenie Budka Suflera zagrała ostatni wielki koncert w karierze. Po 40 latach funkcjonowania zespół powoli kończy działalność. 

Kilkanaście tysięcy widzów oglądało w Kraków Arenie świetny koncert Budki Suflera, który odbył się w ramach trasy „A po nocy przychodzi dzień…”

Nie zabrakło największych przebojów grupy, takich jak między innymi: „Sen o dolinie”, „Jolka, Jolka”, „Jest taki samotny dom”, „Takie tango”, „V bieg”, „Twoje radio” czy „Za ostatni grosz”. Swój występ zakończył… kolendą.

Wśród gości wystąpili dobrze znani fanom Budki: Izabela Trojanowska, Felicjan Andrzejczak, Piotr Cugowski, Wojtek Cugowski, Mietek Jurecki i Zdzisław Janiak, a także Ruda z Red Lips.

Podczas trasy koncertowej zespół występował w tym roku w wielu miastach Polski, grając kilkadziesiąt wspaniałych koncertów. Budkę Suflera „na żywo” będzie można usłyszeć jeszcze w Sylwestra w Warszawie, gdy krótkim występem definitywnie zakończy karierę.

Autor: Aleksander Sarota